31.07.2009   Woda dla Sarany
Fakt braku słodkiej wody odczuwają tylko niektórzy mieszkańcy naszej planety. Nieliczni również zdają sobie sprawę z marnotrawienia niezliczonych jej pokładów.

Niewątpliwie zaliczyć do nich należy mieszkańców zapomnianej przez boga i ludzi miejscowości, położonej gdzieś w północno-wschodnim Czadzie, w okolicach granicy z sudańskim Darfurem.

Sarana, bo o niej mowa, to niewielka, klimatyczna i typowo afrykańska, powiedzą niektórzy osada. Typowa, bo tak jak w większości małych osad rozrzuconych po nieprzebytych pustkowiach Afryki, borykająca się na co dzień z brakiem podstawowych środków do życia.
Najbliższa studnia, z której można czerpać wodę oddalona jest o 4 godziny forsownego marszu w kurzu i piekielnym słońcu Afryki. Ta, która znajduje się na obrzeżach wioski już dawno odmówiła posłuszeństwa, a doraźnie kopane 20 metrowe doły już dawno zapomniały jak wygląda i smakuje woda.
Może gdyby nie patrol polskich żołnierzy przypadkowo przejeżdżający w pobliżu wioski i proste pytanie „Co słychać?”, nigdy nie usłyszelibyśmy o kłopotach kilkudziesięciu mieszkańców.
- Dzięki rozmowie, jaką przy tłumacza prowadziliśmy z mieszkańcami, dowiedzieliśmy się o problemach Sarany – powiedział kpt. Ernest Szumełda z kieleckiego CIMIC. – Myślę, że jesteśmy im w stanie pomóc przynajmniej w kwestii wody. Sprawdzimy zaraz, co dzieje się ze studnią wykopaną przez francuzów.
Tak jak przypuszczaliśmy, problemem w głębokiej na przeszło 50 metrów studni nie był brak wody, a niesprawny mechanizm ssący. Za zgodą mieszkańców technicy wymontowali i zapakowali niesprawną pompę, której naprawa w misyjnym warsztacie nie powinna nastręczać większych trudności.

Długie 6 dni
Napraw starego zużytego sprzętu, wymiana tłoków i innych elementów trwała kilka dni i nie nastręczała większych problemów. Problemem w realizacji danego słowa okazała się nieprzewidywalna natura Afryki. Padające ulewne deszcze wypełniły okresowe rzeki skutecznie uniemożliwiając nam zakończenie operacji.
Wreszcie po kilku dniach opadów znów zaświeciło słońce i konwój z cenną przesyłką ruszył w drogę powrotną do miejsca przeznaczenia.
- Przestaliśmy już wierzyć, że wrócicie do nas ponownie – powiedział ze łzą w oku starszy mężczyzna wychodzący nam na powitanie. – Do tej pory myśleliśmy, że możemy liczyć tylko na siebie. Teraz wiem, że istnieją dobrzy ludzie.
Tak jak obiecaliśmy, pompa została gruntownie oczyszczona i naprawiona. Montaż nie nastręczał większych problemów. Przy wsparciu prawie wszystkich mieszkańców Sarany zajął nam niespełna godzinę. Wreszcie popłynęła woda. Teraz nie tylko francuska gospodyni, ale i czadyjscy rolnicy wiedzą, że polski hydraulik czyni cuda i zawsze dotrzymuje danego słowa.
Czy Polacy zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo potrzebna w naszym życiu jest woda? Często odkręcamy kurek i nie zastanawiamy się, ile wody marnujemy podczas naszych codziennych zajęć. Warto wtedy pomyśleć o Saranie.

mjr Sławomir Ratyński
zdjęcia: mjr Sławomir Ratyński, kpt. Ernest Szumełda
PKW MINURCAT
opras.pkwczad@wp.mil.pl

Środa, 19 grudnia 2018r.
Aktualności