18.09.2009   Ewakuacja personelu ONZ
Spod zniszczonych budynków w centrum obozu rusza uzbrojony konwój polskich żołnierzy. Pomiędzy zielonymi pojazdami widać stłoczone białe terenówki, a w nich przerażonych cywilów. Trzeba się śpieszyć.

Sytuacja w każdej chwili może wymknąć się z pod kontroli i będzie gorąco.

Tak w razie zagrożenia może wyglądać jeden z elementów planu ewakuacji pracowników Organizacji Narodów Zjednoczonych i organizacji humanitarnych z obozów sudańskich uchodźców w Sektorze Północ. Na szczęście tym razem to tylko cykliczne ćwiczenie. Po raz kolejny, pod czujnym okiem Regionalnego Oficera Bezpieczeństwa MINURCAT przeprowadzono wspólne przedsięwzięcie. Tym razem główną rolę odgrywali w nim żołnierze III zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Czy ta hipotetyczna sytuacja może mieć miejsce w realnym świecie?

Zwarci i gotowi
Doskonalenie wojskowego rzemiosła to podstawowy obowiązek żołnierza i nie ma tu znaczenia, czy podnoszenie sprawności realizowane jest na poligonie w kraju, czy na niezmierzonych pustkowiach Afryki. Żołnierz zawsze musi być gotów na najgorsze.
- Za dziesięć minut ruszamy z kilkunastoma samochodami, w których jest już przeszło50 pracowników organizacji humanitarnych – mówi kpt. Grzegorz Cichy, dowódca jednej z grup bojowych biorących udział w ćwiczeniu. – Zgodnie z założeniem w gronie ewakuowanych „humanitarsów” mamy kilku rannych. Nasi ratownicy medyczni na bieżąco udzielają im niezbędnej pomocy.
W chwili, gdy grupa Sierra zbiera przy pojazdach przerażonych pracowników ONZ biegających pomiędzy budynkami, na placu w centrum obozu ląduje podniesiona kilkanaście minut wcześniej z bazy Iriba grupa szybkiego reagowania (QRF). Ich zadanie to zapewnić bezpieczne wyjście konwoju z zagrożonego rejonu. Po tym elemencie wrócą do śmigłowca i z powietrza będą prowadzić ochronę powracającej karawany.

Sztab kryzysowy
Na potrzeby realizacji wymyślonego scenariusza w siedzibie UNHCR (Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców) w Iribie zorganizowano sztab kryzysowy. To tu w grupy bojowe zwożą ewakuowane osoby. W gotowości do działania czeka oficer ewidencyjny, lekarz i psycholog.
– Nasze zadanie to udzielenie niezbędnej pomocy osobom ewakuowanym z zagrożonego rejonu – podkreśla Ewelina Waszczuk, psycholog polskiego kontyngentu. – Po tym etapie wszyscy zostaną zaewidencjonowani i rozlokowani w specjalnie przygotowanych do tego namiotach.
Po sprawdzeniu danych osobowych i udzieleniu niezbędnej pomocy, również psychologicznej, ewakuowane osoby rozlokowywane są w namiotach. Będą w nich oczekiwać na dalszą ewakuację. Oczywiście wszystko zależeć będzie od eskalacji konfliktu i rozwoju sytuacji w obozach. W grę wchodzi również transport cywilnych pracowników poza granice Czadu.

Podsumowanie na gorąco
Całodzienne wieloetapowe ćwiczenie z udziałem m.in. polskich żołnierzy stacjonujących w bazie Iriba zakończyło się sukcesem. Wszyscy liczą jednak, że stworzonej na potrzeby cyklicznego ćwiczenia wersji wydarzeń nie trzeba będzie weryfikować w realnym działaniu.
Jutro ponownie przystąpimy do realizacji rutynowych działań i ochrony konwojów.

mjr Sławomir Ratyński
PKW MINURCAT
opras.pkwczad@wp.mil.pl



Środa, 19 grudnia 2018r.
Aktualności