30.09.2009   Bezpieczny konwój
Francusko-austriacki konwój wiozący m.in. materiały do budowy najbardziej wysuniętego na północ Czadu przyczółka misji MINURCAT, pod eskortą dowodzonej przez por. Tomasza Bojara grupy bojowej Bravo, dotarł bezpiecznie do bazy w Iribie.

Nie często zdarza się, że liczący prawie pięćdziesiąt pojazdów konwój odwiedza bazę Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iribie. Pod koniec zeszłego tygodnia mieliśmy niebywałą okazję zobaczyć na własne oczy potęgę uzbrojonej międzynarodowej karawany. Francuscy i Austriaccy żołnierze na co dzień stacjonujący w Abeche transportowali sprzęt i materiały do budowy nowej bazy w okolicach Bahai. Do nas należało zabezpieczenie przemieszczenia na ostatnim, najtrudniejszym odcinku drogi. Zadanie to otrzymał por. Tomasz Bojar i dowodzona przez niego grupa Delta.

Alternatywne rozwiązanie
Pozornie łatwe, rutynowe zadanie, mogło przysporzyć nie lada kłopotów, a wszystko to za sprawą prezydenta Czadu. W związku z planowaną wizytą Idrisy Debiego, jedyna droga wiodąca przez miasto została zamknięta dla ruchu wojsk ONZ. Bezpieczeństwa prezydenta strzegł szczelny kordon żołnierzy czadyjskich.
- Otrzymaliśmy zadanie zapewnienia bezkolizyjnego dotarcia transportu logistycznego z Abeche do Iriby – powiedział por. Tomasz Bojar dowódca grupy bojowej. – Nie jest to łatwe zadania, gdyż ze względu na ukształtowanie terenu i liczne rzeki okresowe przecinające okolicę, nie ma praktycznie możliwości objazdu miasta ciężkim sprzętem.
Planując przemieszczenie zdawaliśmy sobie sprawę, że lekkie pojazdy eskorty są w stanie pokonać trudny teren bez większych problemów. Co innego ciężarówki wyładowane materiałami budowlanymi i ciężkim sprzętem. Dodatkowym utrudnieniem mogły być liczne posterunki wojskowe na drodze przejazdu. Mimo, że dowódcy czadyjskich patroli wiedzieli o naszych ruchach, nie byliśmy pewni, czy zostaniemy przepuszczeni.

Po sznurku do kłębka
Znalezienie i sprawdzenie przejezdności alternatywnego szlaku zajęło grupie zwiadowczej około dwóch godzin. Gdy tylko pierwsze uzbrojone pojazdy z Abeche wyłoniły się za wzgórza, wszystko było dopięte na ostatni guzik. Krótka rozmowa z dowódcą konwoju, podanie nowej trasy i ewentualnych przeszkód, i wojskowa machina ruszyła w drogę.
Nawet w najśmielszych planach nie przypuszczaliśmy, że uda nam się tak sprawnie pokonać ostatni, najtrudniejszy odcinek trasy.
Po niespełna godzinie kluczenia bocznymi drogami dotarliśmy do bazy w Iribie. W bramie powitał nas kpt. Wojciech Grzyb, dowódca kompanii dowodzenia i zabezpieczenia, a jednocześnie komendant obozowiska. Krótki instruktaż i powoli, w grupach po dziesięć pojazdów, konwój zaczął przekraczać bezpieczną bramę. Gdy wszystkie pojazdy zostały zatankowane i ustawione wzdłuż wału okalającego bazę, żołnierze zabrali się za organizowanie miejsca do spania. Wszystko odbywało się bardzo sprawnie i szybko. Tempo podkręcała świadomość, że bladym świtem kolejnego dnia trzeba będzie ruszyć dalej. Teraz już prosto do Bahai.

mjr Sławomir Ratyński
zdjęcia: mjr Sławomir Ratyński, st. chor. sztab. Robert Suchy (DO SZ)
PKW MINURCAT
opras.pkwczad@wp.mil.pl

Środa, 19 grudnia 2018r.
Aktualności