02.10.2009   Czadyjscy kamikadze
Wydaje się, że Czadyjczycy mimo wielkiej różnorodności etnicznej, wyznaniowej i językowej mają jedno wspólne zamiłowanie - uwielbiają się ścigać.

I nie ma tu znaczenia czy jest to samochód, motor, czy osioł. Wyścig to wyścig i wypada go wygrać.
O zamiłowaniu miejscowej ludności do wyścigów przekonaliśmy się niejednokrotnie w trakcie wykonywania rutynowych zadań patrolowych i konwojów. Z naszego punktu widzenia to sport ekstremalny, bo jak można nazwać karkołomną jazdę motorkiem przypominającym polskiego „Rometa” z lat ’80, po bezdrożach naszpikowanych wybojami i kamieniami.
Oczywiście w większości przypadków skazani jesteśmy na porażkę. Nie chodzi tu o brak „pary pod butem” w naszych Land Roverów, a o przysłowiowy zdrowy rozsądek i dbałość o powierzony sprzęt.
- Czasem, gdy widzę w lusterku jadący za mną motor mam ochotę nacisną na gaz i zostawić go Dalego za sobą – mówi jeden z kierowców, prosząc jednocześnie o nie podawanie nazwiska. – Jak można jechać 80-90 km/h po drodze pełnej dziur i kamieni. Przecież to samobójstwo.
Wywrotki na motocyklach i kolizje pojazdów to raczej normalny widok na tutejszych nienajlepszych drodze. Nikogo nie dziwi widok stojącego na pustkowiu samochodu i leżącego pod nim kierowcy.
Patrząc na młodych rajdowców świadomie, mimo lepszego sprzętu, skazujemy się na porażkę w wyścigach. Wiemy, że nie prowadzą one do niczego.

mjr Sławomir Ratyński
zdjęcia: mjr Sławomir Ratyński, st. chor. sztab. Robert Suchy (DO SZ)
PKW MINURCAT
opras.pkwczad@wp.mil.pl

Środa, 19 grudnia 2018r.
Aktualności